Be productive or… something ! Part 2.

Wstęp

Witam serdecznie. Dzisiejszy wpis jest drugim z serii „Be productive or… something !”, i będzie traktował nie tyle o samej produktywności co o tym, dlaczego lubimy być nieproduktywni oraz dlaczego stosujemy wymówki, które z kolei pozwalają nam być leniw… to znaczy, nieproduktywnym 🙂

Korzyści nieproduktywności

Skoro produktywność ma same plusy, dlaczego człowiek woli być nieproduktywny, leniwy i najlepiej siedzieć cały dzień przed TV ? Otóż, nieproduktywność nie tak do końca ma same minusy dla osoby będącej w stanie „siedzenie_z_pilotem”.

W momencie gdy mamy do wyboru przeczytać, powiedzmy, wartościowy artykuł z którego dowiemy się o wielu ciekawych i interesujących nas sprawach a pójść porobić coś bezwartościowego, nasz łebek dokonuje pewnej selekcji. Wiadomo, że zazwyczaj każdy stara sobie w głowie przedstawić plusy i minusy danej sytuacji bądź sytuacji które mają nastąpić. Jak więc wygląda taki podział ?

Wersja negatywna:

teraz się namęczę, jest nudny, długi i może jeszcze nic z niego nie zrozumię

– 30 minut mogę przeznaczyć na coś o wiele ciekawszego

– w sumie to mogę go przeczytać jutro… albo za tydzień, nic to nie zmieni – tekst nie ucieknie

– …

Wersja pozytywna:

namęczę się, bo tekst jest trudny ale mogę zdobyć wartościowe informacje które kiedyś mi się przydadzą

– 30 minut to nie jest tak dużo, lepiej wykorzystać ten czas na coś produktywnego

– jeśli przeczytam teraz, to jutro lub za tydzień nie zostanę zaskoczony informacjami z niego

– …

Pozytywna vs. Negatywna

Można bardzo łatwo zauważyć, że wersja pozytywna od negatywnej różni się głównie terminem czasowym. Otóż nie czytając tego artykułu zapewniamy sobie „dobrobyt” w DANYM momencie, w danej chwili – rezygnując z nieprzyjemnego czytania (choć moim zdaniem jest przyjemne : P).

Natomiast rezygnując z chwilowego dobrobytu na rzecz niewygody (ale i zdobycia informacji – „coś za coś”) tracimy coś przyjemnego w momencie czytania artykułu ale zyskujemy informację na PÓŹNIEJ które mogą okazać się bardzo przydatne na przykład za tydzień lub miesiąc a my wykorzystamy je z pozytywnym skutkiem.

Bo zależy od nastawienia…

Tak na prawdę to czy będziemy produktywni czy nie, zależy całkowicie od naszego nastawienia. Jeśli chcemy dobrze teraz to możemy mieć dobrze teraz. Jeśli chcemy mieć bardzo dobrze później/kiedyś to teraz musimy mieć trochę gorzej. Powinno traktować się to jako inwestycję w przyszłość. Nasze nastawienie do danej sprawy sprawia, że albo sprawa będzie dla nas pozytywna albo negatywna – wybór całkowicie zależny od nas.

Wymówki ?

Miałem już o nich nie pisać ale… wymówki to specyficzna sprawa. Nazwałbym, że trzeba czasami się nieźle postarać, żeby takowej się nie dać 🙂 Mogę powiedzieć, że takie wymówki są „przetwarzane” najpierw nieświadomie, żebyśmy mogli odczuć je świadomie. W momencie gdy mamy wybór i zastanawiamy się co wybrać, podświadomie już wiemy, że wybierzemy rzecz A a nie B i świadomie będziemy dążyć do tego, żeby wybrany podświadomie cel osiągnąć.

Jak tego uniknąć ? Obrać wartości, cele z góry i mieć je zawsze jasno określone. Wtedy wiesz, czy przeczytanie artykułu przybliży Cię do celu a więc będzie produktywne czy też nie. Tyle : )

Ps1: Trochę chaotycznie, ale nic na to nie poradzę. Następne wpisy będą coraz lepsze : )

Ps2: Dzięki za komentarze !

Reklamy

Posted on 2011/08/14, in Inne. Bookmark the permalink. 3 Komentarze.

  1. Już Ci to kiedyś pisałem, ale przypomnę.
    Bardzo ciekawy blog, w sumie jeden z bardzo nielicznych które czytam regularnie.

    Co do samego wpisu, to chciałbym dodać, że jest coś w tym, że nic nie działa bardziej uspokajająco na człowieka”, niż zakończenie wszystkich rzeczy czekających na ukończenie. Przekładając je na następny dzień/tydzień/tysiąclecie sami zabijamy w sobie motywacje.
    A wymówki?
    Ten kto cały czas będzie je miał, i tak prędzej czy później zostanie zweryfikowany, i skończy dokładnie nie tam gdzie by chciał.

    Cały miesiąc siedzę w chłodni na praktykach… w końcu mamy ciepły sierpień, a ja ugrzęzłem w -10 stopniach. To dopiero motywacja, żeby przyjść do domu i robić to co chce robić w życiu, żeby przypadkiem nie zostać w takiej gównianej robocie na dłużej.

  2. Dzięki 😉

    W 100% zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o przekładanie rzeczy. Nie ma nic gorszego (a wiem na własnym przykładzie) niż mówienie, że zrobi się coś za chwilę albo jutro, albo właśnie za tydzień. Najlepiej zrobić to o czym myślimy gdy tylko przyjdzie takowa myśl lub potrzeba. Wiadomo, nie zawsze jest to możliwe – wtedy walnąć na kartcę z godziną wpis i nie ma przebacz : P

    Fakt, negatywna sytuacja może motywować ale nie musi. Myślę, że to zależy od osoby – niektórych by to po prostu dobijało 🙂

  3. Właśnie wymówki typu zrobię coś jutro, albo pojutrze to również już nie dla mnie:). Miałam z tym problemy i nawet ogromne. Nawet poprosiłam psychologa Panią Wegener, żeby nagrała specjalną płytę dla mnie, żebym mogła sobie słuchać. Kiedy czasem się załamuje i mam z tym problemy, to sobie puszczam ją na noc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: