The best of… part 2/3 (W.L Gore)

Witam.

Dzisiejszy wpis jest kontynuacją serii „The best of…” ukazującej jedne z najbardziej innowacyjnych i zarazem wielkich firm które poprzez kreatywność na polu managmentu osiągnęły niebywały sukces.

O kim dzisiaj mowa ?

W.L Gore. Firma która powstała z czystej pasji i ogromnego zaangażowania jednego człowieka. Bill Gore, bo to właśnie on jest założycielem i twórcą W.L Gore, zaczął niebywale. Zrezygnował ze swojej pracy gdzie miał wysokie stanowisko oraz dobrą płacę aby spróbować czegoś nowego samemu. Aby stworzyć taką firmę w której to innowacyjność będzie miała najwyższy priorytet. Czy mu się udało ? Oczywiście, z nadwyżką.

Za wolność, kamraci ! Za wolność !

W.L Gore jest firmą charakteryzującą się tym, że zamiast skomplikowanej hierarchii istnieje demokratyczna sieć grup działających w swoich projektach. Ba, projekty są nawet ustalane samodzielnie przez te grupy. Dlaczego wtedy, większość takich projektów nie upada i nie przynosi szkód firmie ? Przecież to ogromne ryzyko ! Skądże.
W W.L Gore wyrobione zostały filtry które nie dopuszczają projektów słabych i nie mogących przynieść zysków. Każda grupa ma swojego prowadzącego, lidera – który to jest zarazem pomysłodawcą jak i kreatorem danego przedsięwzięcia. Grupy nie są statyczne, to znaczy, że każdy może brać na raz udział w tylu projektach w ilu tylko może, tym samym zarabiając więcej (o ile jego przyłożenie się do danego projektu jest równomierne z końcowym efektem działań danej grupy) a nawet otrzymując premie. Właśnie, W.L Gore wypłaca nadwyżki w postaci… udziałów w firmie. Tym oto sposobem każdy mimowolnie staje się udziałowcem który gwarantuje sobie przyszłą niezależność finansową. Udziały można zawsze sprzedać.

Współpraca projektów

Aby wszystko w placówkach badawczych działało płynnie musi istnieć współpraca pomiędzy grupami. Owszem, ona istnieje – przecież pięcioosobowy zespół (a to jest średnia liczba osób przy jednym projekcie w W.L Gore) nie może specjalizować się we wszystkim na raz. Dodatkowo… pomoc nie jest przymusowa. Co z kolei oznacza, że po prostu trzeba być miłym. Wdzięczność za wdzięczność, przysługa za przysługę.

Czekaj… dla kogo my tak właściwie pracujemy ?

Powyższe pytanie nurtuje każdą nową osobę w W.L Gore. W tej firmie… nie ma szefów. Są liderzy, liderzy projektów. Dlatego nie do końca wszystko jest jasne. Każdy podlega swojemu liderowi (którym nota bene może być dowolna jednostka w danej placówce badawczej) i to dla niego pracuje. Może wygląda to trochę surrealistycznie a owa demokracja wprawia chaos jednak w celu uściślenia zactuję Sally Gore:

„Chcąc wyjaśnić za i przeciw struktury organizacyjnej naszej firmy, porównuję ją z ustrojem demokratycznym. Wybrany w sposób demokratyczny rząd nie musi wcale być najlepszym – czy to o czas, czy o koszty chodzi – sposobem kierowania krajem. Niemniej koniec końców zapewnia lepszą jakość życia niż ta, którą znajdziesz w dyktaturach”.

Fakt tego, że każdy ma możliwość decydowania o tym w czym chce brać udział i jak bardzo się w to angażować powoduje, że tak na prawdę pracując w W.L Gore robisz to co lubisz i rozwijasz się w tym kierunku w jakim chcesz.

Freetime !

W.L Gore oferuje jeszcze jedną rzecz o której warto wspomnieć. Wolny czas na eksperymenty. Każdy naukowiec otrzymuje zapas czasu który może poświęcić na własne, prywatne działania które na koniec zawsze i tak przeistaczają się w większe projekty (oczywiście o ile będą interesujące i inni się do nich przyłączą). Daje to możliwość… zabawy. Do zabawy i nauki rozwój własnych zainteresowań gratis. Przykładem mogą być struny gitarowe pokrywane warstwą odpowiednio spreparowanego teflonu. Jeden z naukowców zainspirowany poprzednim wynalazkiem firmy (były to bodajże linki rowerowe, który nie brudziły się smarem i innymi zabrudzeniami) pomyślał, że powlekając skrętkę linek metalowych, czyli właśnie strunę – teflonem, możemy znacznie wydłużyć żywotność takich strun. Wiadomo przecież, że brud i tłuszcz przenoszony na palcach gitarzysty po pewnym czasie zmniejsza ich możliwości akustyczne. I właśnie z początkowo prostych eksperymentów, narodził się mały projekt który dość szybko zrewolucjonizował przemysł wytwarzania strun gitarowych 🙂

Jednak moim skromnym zdaniem…

W W.L Gore działa system który na pewno zdaje egzamin w środowisku naukowym. Czy poradziłby sobie w firmach IT które zajmują się wytwarzaniem oprogramowania ? Wątpię. Wątpię, choć jest taki „jeden” który poszedł na skróty i w pewnym stopniu mu się to udało. Następna i zarazem ostatnia część „The best of…” będzie poświęcona firmie Google 🙂

Ps: A propos teflonu. W W.L Gore teflon to rzecz święta, ich specjalizacja i towar przewodni zarazem : P Większość ich wynalazków ma z nim jakiś związek.

Reklamy

Posted on 2011/09/25, in Inne and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: