The best of… part 3/3 (Google)

1. Wstęp

Witam serdecznie w trzeciej i zarazem ostatniej części serii „The best of…”. Dziś przyjrzymy się znanym wszystkim Google. Tekst jest dość długi jednak myślę, że zawiera ciekawe informacje i warto przeczytać „od deski do deski”.

2. A było to tak…

Dolina krzemowa – rok 1996. Dwóch doktorantów informatyki z Uniwersytety Stanforda wpadło na iście dobry w skutkach pomysł. Siergiej Brin oraz Larry Page opracowali wspólnie przełomowy algorytm przeszukiwania zasobów Internetu. Początkowo – sami nie wiedzieli co z tego wyjdzie. Nikt nie miał pojęcia, że coś co na siebie nie jest w stanie zarobić będzie mogło w dość szybkim czasie zainkasować ogromne ilości pieniędzy.

Sama usługa Google została odpalona w 1998 roku i udało jej się przekroczyć aż 500 000 zapytań dziennie ! Jednak najważniejszy tutaj jest sam fakt wykorzystania reklamy internetowej – bytu dzięki któremu Google finansowo jest prawdziwym biznesowym monstrum. Aby zabarwić tekst, dodam ładny cytat z książki pt. „The Future of Management”:

„W trzy lata po swoim giełdowym debiucie, który miał miejsce w 2004 roku, Google potroił swoje obroty – od 3,2 do 10,6 miliarda dolarów, a jego wartość rynkowa osiągnęła imponującą kwotę 140 miliardów dolarów.”

Aby pokazać innowacyjność Google przedstawię dwa przykłady które również zostały zaprezentowane w powyższej książce. Pierwszy to różnica modelu biznesowego pomiędzy firmą Google a… Microsoft. Google swoje narzędzia dostarcza zawsze online i zawsze jako osobne produkty, które mogą i często są ze sobą kompatybilne ale nigdy nie muszą być i nie wymagają siebie nawzajem. Ponadto w dużej mierze są darmowe bądź wymagają uiszczenia na prawdę małych kwot. Natomiast Microsoft wprowadza twarde rozwiązania – ich oprogramowanie jest ciężkie (od każdej strony) i często napakowane ogromną ilością funkcji i możliwości. Do tego dochodzi fakt, że Microsoft wprowadził swoje własne, zintegrowane środowisko – Windows.

Druga różnica pomiędzy tymi dwoma firmami jest już prostsza. Google stawia na dużą ilość małych zespołów, które są pomiędzy sobą niezależne (o czym w następnym punkcie) – przy samym gmailu pracuje jakoś 30 osób. Natomiast konkurencyjny Microsoft potrafił (ekhem, za bardzo mu to nie wyszło…) wykorzystać siłę roboczą czterech tysięcy programistów przy pracy nad systemem Windows Vista ! Ogromna różnica, w dodatku nie do końca proporcjonalna jeśli chodzi o jakość/czas produkcji/koszta.

Google tak na prawdę jest dość ryzykowną firmą. To znaczy, firma prowadzi wiele projektów które szybko upadają. Jest to automatyczny filtr który odrzuca ok. 80% wszystkich projektów. Fakt, że 20% to zazwyczaj przeboje które przyjmują się i zarabiają w milionach jednak moim zdaniem odpadnięcie aż 80% projektów to bardzo dużo. Pozwolę sobie zacytować Marissę Mayer, Panią Szef od produktów związanych z wyszukiwarką Google:

„Wiemy, że wiele z naszych projektów trafi do kosza. Mimo to [ludzie] zapamiętają te, które naprawdę się liczą, i te, które mają naprawdę duży potencjał dla użytkownika”.

Tak na koniec ogólnikowego zarysu Google, chciałbym przedstawić jeszcze regułę 70-20-10 która to obowiązuje w tejże firmie. Chodzi o to, że 70% zasobów programistycznych jest przeznaczane na obsługę i rozwój aktualnych przedsięwzięć i projektów (np. gmail, google apps). 20% idzie dla projektów które usprawniają inne. Pozostałe 10% jest przeznaczone dla projektów indywidualnych, bardzo małych i stanowiących jakieś „zaplecze”.

3. Misja

Jak mogłeś, drogi czytelniku, zauważyć w poprzednich wpisach z serii „The best of…” każda innowacyjna firma charakteryzowała się tym, że każdy jej pracownik miał poczucie misji którą spełnia. Każda z nich zahaczała o ulepszanie świata. Nie inaczej jest z Google.
W jednym z listów (do udziałowców) Page i Brin napisali:

„Google przyciąga utalentowanych ludzi, gdyż my dajemy im szansę zmiany oblicza świata.”

Praca w tej firmie to nie praca. Tutaj się rozwijasz, powiększasz swoje horyzonty i cieszysz się z tego. Nikt Cię do niczego nie zmusza. Jesteś Ty i Twoje chcenie, które zawsze i tak jest pozytywne na rzecz firmy.

4. Proces rekrutacyjny (O rekrutacji)

Zanim jeszcze napiszę o samych zespołach zarzucę czymś o procesie rekrutacji. Otóż do Google dostają się tylko najlepsi. Tylko Ci, którzy potrafią dostosować się do chaosu panującego, do braku hierarchii. Nie można być po prosty dobrym, trzeba być świetnym. Menadżerowie Google oraz sami pracownicy wieżą, że zatrudnienie byle przeciętnego pracownika spowoduje lawinę takich zatrudnień aż w końcu firma zacznie na tym tracić. Sami pracownicy zresztą chcą mieć przy sobie kogoś na tym samym poziomie co oni – by mogli przedyskutowywać ważne sprawy w poważny sposób. Proces rekrutacyjny może ciągnąć się nawet tygodniami – jest ciężki i twardy ale sprawdza się znakomicie. „Po prostu dobre” osoby zostają odrzucone zostawiając tylko najlepszych.

5. Mało i dużo oraz autonomicznie (Czyli o zespołach)

Czas w końcu przejść do samych zespołów oraz ludzi – perełki jeśli chodzi o „zarządzanie” w Google. Zacznę od tego, że relacje na poziomie Szef generalny – Projekt Menedżer – Programista są bardzo luźne. Programista może w sposób jawny i luźny nie zgadzać się (oczywiście o ile ma jakieś dowody lub własną wizję) z pomysłami zarządu. Każdy ma PODWAŻAĆ decyzje oraz pomysły innych – nie zależnie od stopnia rangi danej osoby. Każda dyskusja jest luźna tak jak każdy pogląd danej osoby. Nie ma znaczenia jak wysoko postawiony jesteś w firmie – liczy się wartość pomysłu.

„W Google panuje zasada, by nie robić czegoś tylko dlatego, że ktoś tak powiedział”.

Do podważania autorytetów zaliczają się również cotygodniowe spotkania motywujące, gdzie każdy może wyrazić siebie i przedyskutować politykę firmy.

Wrócę na chwilkę do zasady 70-20-10, a dokładniej do tych 20%. Otóż każdy programista w firmie może przeznaczyć je na swoje własne inicjatywy. Własny projekt który może założyć i poprowadzić – wykorzystując zasoby Googla. Może – ale i nie musi. Jeśli chce to jest w stanie wykorzystać ten czas na chociażby… długi urlop. Oczywiście powoduje to spadek ilości osób pracujących w danej chwili – ale nie ma to jakiegoś większego znaczenia. Ważne, że Ci co pracują są zadowoleni 🙂
Znowu pozwolę sobie zacytować kawałek z książki:

„Reguła 20 procent wywołuje kilka ważnych następstw. Sprawia, że projekty krótkoterminowe nie pochłaniają 100 procent zasobów firmy i że innowacja staje się udziałem wszystkich. Oznacza też jednak, że w dowolnym czasie jakaś liczba ludzi jest niedostępna. „I dobrze – mówi Schmidt. – Jak chcesz mieć idealny porządek, idź do wojska””.

Jeśli chodzi o wynagrodzenie w Google to jest ono… niskie. Wynosi ono około od 60 do 80 procent średniej płacy w tej branży. Więc o co tutaj chodzi ? Google zastosowało ciekawy system nagród – „Nagrody Założycieli” czyli miliony dolarów w akacjach dla tych zespołów które najbardziej przyczyniły się do sukcesów firmy. Najwyższa nagroda (lub raczej najbardziej znana) dostała się w ręce zespołowi kierowanemu przez Erica Veacha który pracował nad SmartAds (Skok wydajności finansowej Googla podskoczył o 20%!). Team złapał 10 milionów dolarów.

W Google należy próbować. Każda ważniejsza usługa która powstała w tej firmie zaczynała jako mały projekt bądź nawet wyniknęła przypadkiem. Każdy jest zachęcany do prób – błędy i tak są odrzucane przez sprytny system filtrowania projektów (80% odpadało). Przykład – Google Books które skupia duże ilości książek w postaci cyfrowej w jednym miejscu powstało jako wynik eksperymentu który miał sprawdzić ile czasu potrzeba na przeniesienie książki papierowej w jej cyfrowy odpowiednik.

No dobra, ale co łączy te wszystkie zespoły które tam sobie pracują ? Duża ilość zazwyczaj trzy bądź cztero-osobowych teamów jakoś musi się pomiędzy sobą sprawnie komunikować. Oprócz spotkań które opisałem już wcześniej, Google stosuje kilka ciekawych systemów:
– MOMA
Jest to narzędzie służące do komunikacji. Wielowątkowe dyskusje o każdym projekcie w firmie, pozwala np. uzyskać pomoc od innego zespołu w razie problemów.
– Snippets
Tutaj natomiast każdy programista pod koniec tygodnia zamieszcza sprawozdanie z tego co zrobił w minionym tygodniu. Wszyscy mogą zobaczyć wyniki wszystkich – sprawdzić jak idzie postęp nad innym projektem.
– TGIF
Czyli spotkania o których już pisałem w kawiarni Googleplexu 🙂

6. Nacisk na testowanie

Na koniec wpisu napiszę jeszcze o roli testowania usług i narzędzi Google. Każdy pracownik ma takie zadanie – wszyscy starają się testować każde narzędzie. Wymienię tutaj dwa czynniki który wpływają na pozytywne testy:
– Google Labs
Czyli miejsce gdzie może trafić każdy początkujący projekt a fani Googla mogą sobie go bezpłatnie przetestować zostawiając bardzo ważne uwagi.
– Beta
Duża część usług (nawet po formalnym ukończeniu) na długo pozostaje w wersji Beta. Pozwala to ulepszać narzędzie/usługę przed długi okres czasu nie zaliczając żadnej „wtopy” która mogła by spowodować np. nagły spadek liczby użytkowników.

8. Reasumacja
Reasumując – Google zrobiło coś co udało się W.L Gore – tylko na całkowicie innym polu produkcyjnym – wytwarzaniu oprogramowania. Fakt, mogą być niestabilni i upaść w każdym momencie ale to co wyprawiają to istna magia. Innowacyjność na najwyższym, bezprecedensowo, poziomie.

9. PS

Ps: Taka ciekawostka, w Googlu przeciętny Manager zajmuje się ponad 50 projektami a niektórzy odpowiadają za ponad 100. Ostro 😀
Ps2: Jest na sali ktoś kto pracował na systemie RUP ?
Ps3: Weź mnie ktoś na chwilę do googla 😛

Reklamy

Posted on 2011/10/06, in Inne and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: