Poradnik: Jak zrobić zły wykład? Czyli moja przygoda z WGK2012

Witam!

Dziś, ze względu na moje doświadczenia z WGK2012, chciałbym zamieścić krótki poradnik pod tytułem „Jak zrobić zły wykład?”.

Punkt pierwszy: Dowiedz się o tym, że jesteś prelegentem dwa dni przed prezentacją

No jakoś tak wyszło. Prezentację w sumie wysłałem dwa miesiące przed WGK, jednak było to już trochę po terminie i nie zdziwiło mnie to, że zniknęła z mojego profilu na stronie konferencji. Potraktowałem to jako znak, że została ona odrzucona i na śmierć o niej zapomniałem.

Dwa dni przed moim wystąpieniem dostałem telefon z gratulacjami, że znalazłem się na harmonogramie. Oczywiście lekkie zamieszanie w głowie, drobna paranoja i szukanie dziury w całym. Tego dnia już nie mogłem nic zdziałać bo późno było a ja zostałem zaskoczony w dodatku będąc w Galerii Gdańskiej, nie mały kawałek od mojego miejsca zakwaterowania.

Punkt drugi: Nie miej prezentacji ze sobą

Z racji, że dowiedziałem się o wykładzie już po moim przyjeździe do Gdańska, nie miałem ze sobą prezentacji więc ani nic co mógłbym puścić na rzutnik ani z czego się do prezentacji przygotować.  Dodatkowo w całym ETi internet był jakiś kulawy i dużej części ludzi Wi-Fi po prostu nie działało tak jak powinno. Dopiero za zgodą organizatora skorzystałem z ich sprzętu i pobrałem prezentację. Yeah, miałem jeszcze kilka godzin w sobotę aby coś w tym kierunku podziałać.

Punkt trzeci: Nie miej czasu na przygotowanie się bo zawczasu zaplanowałeś całonocny maraton LOTRO.

Nie mogłem zrezygnować pójścia z przyjacielem na całonocny seans wszystkich części Lord of the Rings w dodatku w wersji reżyserskiej. Może to brzmi jakby mi na WGK nie zależało, no ale kurczę, nie moim błędem była zła konstrukcja harmonogramu i problemy z serwisem. Zresztą, za kino zapłaciłem dużo wcześniej w dodatku nie takie małe pieniądze. Filmy super, ale w niedzielę byłem zombie co nie przełożyło się oczywiście najlepiej na prezentację. Dodam, że seans trwał od 22:00 w sobotę do ok. 10:00 dnia następnego. Całą niedzielę były przewidziane inne wykłady a mój był na samym końcu, więc teoretycznie do 17:00 bez snu od ponad dwudziestu czterech godzin. Na szczęście zostałem zastąpiony w obowiązku oglądania prezentacji i wymknąłem się na godzinkę zdrzemnąć. I tak byłem zombie.

Punkt czwarty: Bądź zombie i improwizuj. I bądź zombie.

W momencie wykładu byłem dość hm, zamulony byłem. W dodatku był to mój pierwszy wykład w życiu, a publiczność też taka mała nie była. W sumie mówiłem bardzo inaczej od tego jak sobie to przygotowałem, popełniłem wiele durnych gaf i miałem kilka nieprofesjonalnych wpadek co w sumie dało efekt taki, że cały wykład był dość mało ciekawy. Na szczęście na koniec otrzymałem kilka dobrych pytań na które odpowiadało mi się przyjemnie i bez stresu, co zresztą słychać i czuć oglądając cały wykład.

Podsumuję moją przygodę z WGK 2012: Gdybym miał więcej czasu na przygotowanie, ot – tak chociaż z tydzień, byłoby o niebo lepiej. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, za rok spróbuję znowu. Tym razem coś głębszego niż „Level Design dla zielonych”. Liczy się dla mnie to, że byłem i spędziłem świetnie czas a teraz mogę powiedzieć „Yay, wykładałem na konferencji poświęconej produkcji gier”.

Reklamy

Posted on 2012/11/28, in Inne and tagged , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: