Czy brak realizmu w grach nie pozwala się dobrze bawić?

realizm_a_dobra_zabawa

Oczywiście tytuł w którym zmieszałbym słowa angielskie i polskie zabrzmiałby w wypadku tego bloga o wiele lepiej, to jednak nie mogę sobie dziś pozwolić na tak bezduszne pogwałcenie poprawności języka. Dlatego też napiszę to jeszcze raz, zwykłym, nie wywyższającym się niczym pytaniem: Czy rzeczywiście, brak realizmu w grach jest przeszkodą do tego, aby się przy nich dobrze bawić?

Na samym początku muszę jednak umotywować swój wpis i przedstawić Wam jego genezę. Otóż natchnął mnie opublikowany przez firmę Ubisoft gameplay z produkcji „Assasinss Creed IV: Black Flag”. Proszę więc w tym miejscu się nie dziwić, że będę w tym tekście uczepiony owego dzieła jak rzep psiego ogona na pirackim okręcie. W każdym razie, w pewnym momencie widzimy na wspomnianym filmiku, jak bohater gry dokonuje ataku na pewien statek handlowy. Wtedy też dociera on do zamontowanego na jednej z burt, ręcznego działa, które pluje (prawdopodobnie) nieskończoną ilością kul w kierunku przeciwnika. Osobiście moje oczy ukłuło to od razu i zadałem sobie pytanie „ale jak to tak, bez przeładowania?”, jednak następnie do mnie dotarło, że przecież ilość zabawy jakiej może nam ten mechanizm dostarczyć sprawi, że zwykły gracz całkowicie nie zwróci uwagi na to, że to co się dzieje na ekranie nigdy nie mogłoby mieć miejsca.

Oczywiście mówiąc o „realizmie” w grach, musimy podjąć pewną dozę dystansu i popatrzeć na temat z góry, zostawiając kwestie ogólne. W zasadzie to wyrzuciłbym ze słownika graczy pojęcie „realizm”, jednak miałoby to wpływ destrukcyjny na zapewne obfitą sprzedaż gry „Arma III” czy jeszcze „Battlefield 4”. W każdym razie, jeśli chodzi o błąd w toku myślenia graczy i producentów, zapraszam do jednego z moich poprzednich wpisów pod tytułem „Metr na metr otwartego świata”, a my prędko powróćmy do głównego zagadnienia.

Pozwoliłem sobie zapoznać się z komentarzami na serwisie youtube, czego zazwyczaj nie praktykuję, i sprawdzić jaką opinię na temat tej produkcji mają sami gracze. Okazuje się, że wielu z nich zauważa brak realizmu. Pozwolę sobie zacytować kilku z nich, bez zmian w pisowni:

„Od kiedy żaglowce tak szybko odpływają z portu?!?! Zanim kotwica zostanie wciągnięta i żagle zostaną rozwinięte, to mija trochę czasu. Pff, mogli się bardziej postarać…”

„JA bym się bardziej przypierniczył do kopania ręką skarbu…”

„mało realizmu. jakim cudem jednostrzałowym pistoletem ładowanym przodowo można strzelić 2 razy bez przeładowania?”+

Czepialstwo pełną, otwartą i niewyżytą gębą, co nie? Jednak nie do końca. Możemy na podstawie takich komentarzy wyciągać wnioski, że chociażby lepiej nie publikować przedpremierowych wideo z zapisem rozgrywki z gry, ukazujących rzeczy zbyt „nierealistycznych” bo to jak zabójstwo w biały dzień (ego gracza narzekającego). Daje nam to również poszlaki w sprawie pytania które zadałem na samym początku tego wpisu. Co w końcu z tą blokadą dla dobrej zabawy?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, pozwolę sobie zacytować jeszcze jednego użytkownika. Spróbuj znaleźć ten człon wypowiedzi który nakieruje nas na rozwiązanie sprawy.

„Gra się fajnie zapowiada na pewno zagram no ale ludzie, wskoczył na okręt i ruszył od razu pełną kitą. TO NIE MOTORÓWKA! Nie mówiąc już o zwrotności jednostki. Może AoP były „trochę” niedopracowane ale mnie wciągały, były długie i pod względem zachowania okrętów znacznie bardziej realistyczne.”

Czy już wiesz o co mi chodzi? Spójrz na pierwsze zdanie – „Gra się fajnie zapowiada na pewno zagram”. W zasadzie będąc producentem gry, całą resztę komentarza możnaby zanegować, ale tą kwestię pozostawmy niektórym specom z Electronic Arts. W każdym razie, pokazuje nam to, że pomimo braku realistyczności, gra zachęca do wzięcia udziału w rozgrywce, co jest samo w sobie przeogromnym sukcesem twórców. Pal licho to, że coś wygląda w grze na mało realistyczne, gdy właśnie to ten aspekt sprawia, że gra staje się grą i pozwala nam doświadczyć rzeczy których nie zobaczymy w normalnym życiu (przynajmniej w naszych czasach). To właśnie brak realizmu skupia nas wokół gier i pozwala się dobrze bawić. Spójrzmy bezpośrednio na ten absurd: gracze przyczepiają się do faktu, że piracki statek normalnie nie byłby w stanie tak szybko wypłynąć z portu. Ale zaraz, zaraz… czy gdyby Ubisoft zdecydował się sprawić, aby odkotwiczenie i cały proces wyruszenia w podróż trwał czas realistyczny, jak duży podniósłby się raban i płacz wśród tych, co będą musieli przez to przechodzić? Któż chciałby w grze akcji (której zadaniem jest dostarczenie nam szybkich, przyjemnych bodźców) czekać godzinę, aż jego okręt będzie w pełni sprawny do wyruszenia na otwarte wody?

Budując piękną puentę i odpowiadając zarazem na temat wpisu, brak realizmu w grach absolutnie nie jest przeszkodą do tego, aby się przy nich dobrze bawić. Wręcz odwrotnie, zachęca on do rozgrywki i pozwala zrealizować nam coś, co normalnie byłoby dla nas niemożliwym do wykonania. I właśnie tak to działa, bo powiedzmy sobie szczerze: kto chciałby biegać płatnym zabójcą po pirackich trupach, gdyby każdy mógł to zrobić, tak o, od ręki?

A czy Ty czytelniku znasz może jakiś przykład niesamowicie nierealistycznego mechanizmu w jakiejś grze, który to sprawia, że dzięki niemu cała rozgrywka staje się po prostu miodna? Od razu mówię, że „Call of Duty” odpada.

Reklamy

Posted on 2013/08/09, in Horror & Game Design, Inne and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 3 Komentarze.

  1. Przypomina mi się fragment „Citadel”, DLC do „Mass Effect 3”, gdzie bardzo niedobrzy ludzie
    [SPOILER]
    próbują ukraść Normandię.
    Zabawne było to jak towarzysze Shepard/-a mówili, że przed startem zawsze sprawdzają silniki i wszystkie systemy Normandii, a tu ktoś z miejsca im kradnie statek.
    [/SPOILER]

    Faktem jest, że samo wyjście z portu takim żaglowcem potrafiło zająć kupę czasu. No ale czego się nie robi kosztem realizmu by było dynamicznie i adrenalina cały czas stała na wysokim poziomie? : D (Patrz: seria „Call of Duty” od „Modern Warfare” wzwyż)

    • Dziękuję za komentarz. Prosiłem też o nie wspominanie o Call of Duty, to straszne narzędzie realizmu. A z Normandią ciekawe. Swoją drogą, ME ma dość duże zaplecze wytłumaczeń fabularnych (w tym nauki), nie mówiąc już o tym co potrafią wykombinować fani.

  2. Przykładowo teraz w każdych grach które przedstawiają realne wydarzenia, dajmy na to battlefield, wszystko niby realnie stworzone na pierwszy rzut oka, ale w trybie kampanii trudno zabić gracza, wróg musi oddać z 10 strzałów żeby nas zabić, niektórzy gracze mają pretensję to twórców,” przecież miało być realnie” i tu trzeba pomyśleć, co by się stało gdyby było w 100% realnie? gracz umierałby po 1 strzale, wtedy dopadały by go nerwy i narzekał by że jest zbyt realistycznie, a przecież chodzi tutaj o radość z gry a nie o realizm.

    ps:dodam ze w grach typu bf, nawet na najwyższym poziomie trudności gracz umiera po około 4 strzałach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: