Archiwa blogu

„Gdy upada moneta”, Rozdział I. cz. 1.

„Gdy upada moneta”

Rozdział I, cz. 1.

We wschodnich lasach, szczególnie o tej porze roku, dająca się wszystkim we znaki niska temperatura sprawiała, że pomiędzy liściastymi i iglastymi drzewami pojawiały się gęste, zjawiskowe mgły. Z całą pewnością można powiedzieć, że to tereny wyjątkowe, a wielu podróżników opisuje je jako straszne i nie do przebycia. Co tak naprawdę jest bzdurą, dzięki której co mniej odważni podróżują królewskim traktem, biegnącym od samego morza, aż do dolin Kahlanu. To, że ród Dahryj przyczynił się do rozbudowy sieci dróg ciągnących się przez cały kontynent, jest akurat pozytywnym aspektem ich panowania. Niestety, nie można powiedzieć tego o całej reszcie ich rządów. Samo to, że za uczęszczanie ich ścieżkami pobierają myto, i to nieszczególnie małe, może nam wiele powiedzieć o ich chorej chciwości. Nic dziwnego, że w końcu miarka się przebrała. W tym momencie zachodnia część państwa stała w ogniu wojny domowej. Read the rest of this entry

Gdy upada moneta, Prolog, cz.1

„Gdy upada moneta”

Prolog. Cz. 1.

W komnacie panował półmrok. Przez otwartą okiennicę wpadało delikatne światło księżyca, muskając kamienną podłogę i wykładane czerwoną cegłą ściany. Wprawne oko zaglądające przez okno mogłoby zauważyć po przeciwległej stronie wielki, granatowy sztandar z symbolem koła, takiego jakie można spotkać u drewnianych wozów służących do przewożenia towarów. Zaraz obok stał uzbrojony i w pełnym rynsztunku mężczyzna, nieruchomo choć w pozycji sugerującej zmęczenie. W pokoju oprócz strażnika, znajdowała się jeszcze jedna, starsza osoba, siedząca na brzegu dość prymitywnego łoża, posłanego purpurową kołdrą z kilkoma poduszkami. Starzec mówił energicznie w kierunku kogoś zagrzebanego w prześcieradła, gestykulując obficie i od czasu do czasu zerkając na zbrojnego przy drzwiach. Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: