Archiwa blogu

Pani Teterley

Nigdy nie lubiłem tego pokoju. I mówię to całkowicie szczerze, z ręką na sercu – nigdy nie przepadałem za tym pomieszczeniem. Gdyby nie to, że całe mieszkanie było wynajmowane od sędziwej już pani Teterley, to z całą pewnością wyniósłbym z tej sypialni wszystkie meble i zamurował ją od zewnątrz tak dokładnie, że żaden promień światła nie dostałby się do środka.

Kiedy się tutaj wprowadzałem, cały dom urzekł mnie swoim wiktoriańskim stylem. Drewniane boazerie budujące ciepłą atmosferę kontrastowały z licznymi malowidłami na ścianach, często przedstawiającymi wizurenki dziwnych, powykręcanych istot z nieobecnym wzrokiem. Wtedy było tutaj coś pocjągającego, sprawiającego, że zachęty pani Teterley odniosły sukces i dość szybko podjąłem decyzję o przeprowadzce do tej dzielnicy Londynu. Teraz jednak, a w zasadzie to już od dłuższego czasu, bardzo żałuję podpisanego z nią kontraktu. Biedna pani Teterley, jest już taka stara, rok temu straciła męża, a kilka lat wcześniej umarło jej jedyne dziecko, jej kochany syn. Od czasu do czasu lubi przesiadywać w bujanym fotelu w mojej sypialni i opowiadać mi o ciekawych historiach jej młodości. Te opowieści zawsze robiły na mnie ogromne wrażenie, szczególnie gdy akompaniował im stukot deszczu o szyby w oknach i blask księżyca, ukradkiem zaglądający do pokoju. Read the rest of this entry

Reklamy
%d blogerów lubi to: